Koszyk

Koszyk jest pusty

Eventy i zawody

Paryż-Roubaix 2019 za nami. Co robią kolarze, by jechało się łatwiej?

14.04
11.04.2019

Philippe Gilbert (Quick Step) wygrał 117. edycję jednego z najbardziej znanych klasyków kolarskich na świecie. Zawiódł nieco inny Belg - Greg Van Avermaet z polskiej drużyny CCC. Zawody ukończył na 12 miejscu ze stratą 47 sekund do zwycięzcy. Wyścig za nami, a my się przyglądamy rowerom zawodowców. Jakie patenty stosują, by przejechać ten bardzo wymagający wyścig?

Paryż-Roubaix 2019. Philippe Gilbert zaatakował wraz z trzema kolarzami 67 kilometrów przed metą. Dwójka z nich szybko odpadła, doszli za to kolejni – m.in. Peter Sagan. W grupie uciekinierów znalazł się także Wout Van Aert, który wcześniej miał defekty i upadł na jednym z zakrętów.

Ostatecznie na welodrom w Roubaix wjechali Gilbert i Niemiec Nils Politt z grupy Team Katusha. Wygrał doświadczony 36-letni Belg.

„Piekło północy” na koniec

Greg Van Avermaet z polskiej grupy CCC zajął dwunaste miejsce. Belg miał prawo liczyć na lepszą pozycję – dwa lata temu wygrał ten wyścig. Najlepszy z Polaków Łukasz Wiśniowski (także CCC) zajął 77. miejsce.

Greg Van Avarmeat kolarzem CCC

Wyścig Paris-Roubaix jest częścią „monumentów kolarstwa”. Niektórzy mówią o nim „piekło północy”. Pozostałe to: Mediolan-San-Remo, Ronde van Vlaanderen, Liège-Bastogne-Liège i Giro di Lombardia. Jego najważniejszą cechą są odcinki poprowadzone po bruku. Tegoroczna edycja miała 257 kilometrów, z czego 54,5 km prowadziła po kocich łbach. Odcinki brukowe podzielono na 29 sektorów.

Jeden z nich nazywano do tej pory „Briastre”. W tym roku postanowiono zmienić jego nazwę na „Secteur Michael Goolaerts” na cześć zmarłego w poprzedniej edycji wyścigu kolarza, który doznał ataku serca podczas jazdy na tym właśnie odcinku.

Co zrobić, by jechało się bardziej komfortowo?

Przed wyścigiem jednym faworytów był Alexander Kristoff (UAE Team Emirates). Wcześniej zwyciężył w wyścigu Gent-Wevelgem i był trzeci w Ronde van Vlaanderen. Ostatecznie Norweg zajął odległą lokatę. Co ciekawe, w „piekle północy” wystartował na rowerze, wyposażonym w opony bezdętkowe.

Kolarz jeździ na „bezdętkach” przez cały rok. Twierdzi, że na kostce dają większy komfort. W rozmowie przyznał, że próbował zimą powrócić do dętek, ale to był zły pomysł. W Paryż-Roubaix 2019 wystartował na oponach o szerokości 25 milimetrów, które w rzeczywistości są odrobinę szersze.

Czy CCC odniesie w tym roku sukces?

Ale to niejedyne modyfikacje, do których uciekają się kolarze, by znieść „piekło północy”. Niektórzy producenci przygotowują specjalne modele na ten wyścig (i inne, gdzie jeździ się po trasach gorszej jakości). Przykładem jest Specialized Roubaix ze specjalnymi wkładkami, które rozpraszają drgania. Pinarello Dogma poszła o krok dalej. W ramie zainstalowano… elektroniczną amortyzację.

Znacznie prostszą metodą jest założenie podwójnej warstwy owijki. Chodzi o to, by drgania były nieco bardziej filtrowane. Podobne zadanie ma pełnić owijka zamontowana… na pedałach. Podczas wyścigu Paryż-Roubaix zawodnicy częściej decydują się na założenie szerszych opon. Niektórzy używają nawet gum o szerokości 30 mm. Szersze opony umożliwiają zastosowanie niższego ciśnienia. Zawodnicy schodzą zwykle do 65-85 psi (ok. 4,5-6 bar).

Kolarze podczas wyścigu Paryż-Roubaix jadą po płaskiej trasie. Dlatego wielu z nich korzysta z większych małych tarcz. Widok tarczy z 42 czy nawet 44 zębami nie jest niczym wyjątkowym. I tak wykorzystuje się je niemal wyłącznie podczas przejazdów przez brukowe sektory. Niektórzy kolarze korzystają też z większych tarcz dużych. Te mają czasami nawet 55 zębów.

Podczas jazdy po trudnych odcinkach rowerzyści często trzymają dłonie na prostym odcinku kierownicy. Aby zmienić biegi, trzeba złapać za klamki. Elektroniczne grupy sprawiają, że manetki do zmiany biegów mogą być rozmieszczone, gdzie tylko chcemy. Dlatego podczas takich wyścigów kolarze często z nich korzystają. John Degenkolb, zwycięzca Paris-Roubaix z 2015 roku miał w swoim rowerze założone dodatkowe klamki hamulcowe na odcinku prostym kierownicy. Dzięki tej innowacji można hamować bez odrywania dłoni podczas jazdy po bruku. W rowerach szosowych na trudne wyścigi można także spotkać specjalne „łapacze”, które zapobiegają spadaniu łańcucha. Podczas jazdy po bruku to dość powszechna awaria, która może przekreślić zwycięstwo.

Fot. Chris Auld Photography