Koszyk

Koszyk jest pusty

Ciekawostki

Kierownica bez linek - nowość od Magury

26.06.2019

Magura pokazała właśnie klamki hamulcowe, których linki biegną wewnątrz kierownicy. Ta z pozoru mała zmiana w zestawieniu z manetkami bezprzewodowymi sprawia, że kokpit jest prosty i uporządkowany. Nic, tylko kierownica, klamki i manetki.

W pierwszych rowerach szosowych pancerze hamulców dumnie wystawały z kierownicy. Widać to dobrze choćby podczas wyścigu L'Eroica, podczas którego kolarze jeżdżą na jednośladach sprzed 1987 roku, choć zwykle są one znacznie starsze.

W 1990 roku na rynku pojawiła się kolejna odsłona grupy Shimano Dura-Ace – seria 7400. Japoński producent po raz pierwszy zastosował manetkę zintegrowaną z klamką – klamkomanetkę. To nowe spojrzenie na sterowanie hamulcami i przerzutkami było pierwszym krokiem do schowania linek pod owijką kierownicy. Obecnie nawet klamkomanetka 9-biegowej grypy Shimano Sora R3000 ma wewnętrzne prowadzenie linek. W grupach SRAM jest podobnie – włącznie z najniższą grupą Apex.

W rowerach górskich sprawa była prosta. Konstrukcja kokpitu od początku zakładała, że linki będą biegły na zewnątrz. Trudno je przecież schować pod owijkę, ponieważ jej… nie ma. To było prostu niemożliwe. Do czasu.

Magura odchudzi kokpit

Obecnie kokpit roweru górskiego może wyglądać jak plątanina linek. Dwie hamulcowe, jedna lub dwie przerzutkowe, obsługa sztycy opuszczanej i blokada amortyzatorów (czasami dwóch). W najbardziej radykalnej wersji daje to siedem kabli. Tak naprawdę, pomimo coraz szerszych kierownic, czasami brakuje miejsca na lampę czy nawigację.

W czerwcu 2019 roku Magura ogłosiła: mamy to! Nie jest to może przełom na miarę lądowania człowieka na Księżycu, ale jeśli inni producenci pójdą za Niemcami, wygląd roweru może się zmienić. Magura pozbyła się linek na zewnątrz i nazwała ten system MCi (Cockpit Integration).

W rozwiązaniu tym cylinder główny hamulca oddzielony jest od dźwigni hamulca, a większość elementów schowano wewnątrz kierownicy. Pierwszą zaletą – zdaniem producenta – jest uporządkowanie kokpitu, drugą – ochrona przed uszkodzeniem podczas wypadku.

Pomimo niewątpliwych plusów, problemem może być integracja z obecnie stosowanymi kierownicami. Będą musiały mieć one otwory w konkretnych miejscach. Magura twierdzi, że nowe hamulce będą równie skuteczne jak obecnie stosowane. Demontowanie kierownicy także nie powinno stanowić problemu. System ma być wyposażony w inserty, umożliwiające rozdzielenie przewodów.

Na początku MCi ma być oferowany w rowerach fabrycznych. Magura na razie nie zdradza, kiedy system ma pojawić się jako produkt do kupienia.

Zmiana biegów bez kabli

Samo schowanie przewodów hamulcowych nie załatwia problemu. Jednak w lutym tego roku SRAM pokazał Eagle AXS – pierwszy bezprzewodowy system, przeznaczony do rowerów górskich. Jego idea jest bardzo prosta – kabli nie ma w ogóle. Każdy element (manetka i przerzutka) posiada swoje źródło zasilania. Jako że SRAM odchodzi od napędów z więcej niż jedną tarczą (w droższych grupach są już one rzadkością), system działa w układzie 1x12. Kaseta 10-50 zapewnia 500-procentowy zakres przełożeń. Bezprzewodowa manetka działa na zasadzie dotyku. Dosłownie.

No dobrze, a co z opuszczaną sztycą? SRAM, razem z nowym napędem, pokazał sterowanie sztycą Rock Shox Reverb. Oczywiście bezprzewodowe. Reverb i przerzutka Eagle mają takie same baterie. Jeśli np. ta druga się wyczerpie, można przełożyć akumulator od sztycy.

Ustawienie manetki łatwo zmienia się za pomocą aplikacji. Można na przykład definiować funkcje przycisków. Wystarczy połączyć (oczywiście bezprzewodowo) manetkę ze smartfonem.

A co z blokowaniem amortyzatora i dampera? Taki system był i się nazywał iCTD. Produkował go amerykański Fox. Ale jakiś czas temu zniknął z rynku. Sygnał był przekazywany za pomocą kabla, można jednak przypuszczać, że stworzenie wersji bezprzewodowej nie jest żadnym problemem. Jest więc potencjał.

Rower, w którym nie ma linek

SRAM już wcześniej wprowadził bezprzewodowe sterowanie przerzutek w rowerach szosowych. Wraz z pojawieniem się grupy MTB, Amerykanie pokazali także drugą wersję części na szosę. Dzięki temu w rowerze z tą technologią nie ma w ogóle kabli do przerzutek.

Co innego z tymi do hamulców – te na pewno na razie nie znikną zupełnie. Można je jednak tak schować, że ich nie będzie widać. Tak właśnie zrobił Scott w modelu RC Addict RC. Miał on premierę 25 czerwca 2019 roku. Wszystkie kable poprowadzone są w środku. Z klamkomanetek biegną wprost do mostka i dalej do hamulców lub hamulców i przerzutek. W przypadku modeli Addict RC Ultimate zadanie jest nieco uproszczone – napęd to bezprzewodowy SRAM RED eTap AXS. Niższe wersje mają kable elektryczne (Addict RC Premium) i stalowe (pozostałe). Wszystkie modele wyposażone są w hamulce tarczowe, co ułatwia ukrycie kabli. W przypadku szczęk są one nieco bardziej widoczne.

Addict to – zdaniem producenta – model wyścigowy. Poza względami estetycznymi liczą się także jak najniższe opory aerodynamiczne. I w tym również pomagają linki, ukryte w ramie i w okolicy kierownicy. Podobna zasada dotyczy oczywiście rowerów triathlonowych i czasowych. Im większe zyski watów, tym lepszy czas na mecie.

Jest kilka wad

Poza wspomnianymi mniejszymi oporami i kwestiami estetycznymi prowadzenie wewnętrzne linek ma także inne zalety. Wadą tradycyjnego rozwiązania (pancerz na zewnątrz) jest to, że linkę można łatwiej uszkodzić. Trzeba uczciwie przyznać, że dotyczy to głównie okolic kierownicy, więc w przypadku rowerów MTB sprawdzić się może przede wszystkim nowe rozwiązanie Magury.

Są też wady linek w środku. Przede wszystkim serwis. Co będzie, jeśli coś nawali? Na przykład z hamulcem Magury. Co prawda producent zapewnia, że system będzie można odpowietrzyć po zdjęciu korka kierownicy, ale czasami trzeba pogrzebać przy klamce, a większość układu jest w środku… Problem ten dotyczy nie tylko systemu MCi, ale także tradycyjnego puszczenia linek w ramie.

Druga sprawa to kwestie dźwiękowe. W przypadku źle zaprojektowanych ram linki obijają się o aluminium lub karbon i wydają irytujący hałas. Zalet jest na pewno znacznie więcej niż wad i jeśli wszystko jest prawidłowo zaprojektowane, z linkami puszczonymi wewnątrz ramy nie powinno być problemu. Czy to przyszłość rowerów szosowych i MTB?