Koszyk

Koszyk jest pusty

Porady

Pomiar mocy – jak z nim trenować?

01.07.2019

Pomiar mocy to absolutny must-have współczesnego kolarza. I choć jego historia rozpoczęła się od zawodowców, jest coraz powszechniej używany przez amatorów. Jego ceny spadają, a dokładność pomiarów jest coraz lepsza.

Pierwszym kolarzem ze światowej czołówki, który zainteresował się miernikiem mocy, był Greg LeMond. Trzykrotny zwycięzca Tour de France zaczął stosować pomiar SRM już w 1991 roku. W jego ślady poszli inni „prosi”, a za nimi z kolei ustawili się amatorzy.

Pomiar mocy - co to jest?

Pomiar mocy to – najprościej mówiąc – urządzenie służące do mierzenia mocy, a więc iloczynu siły i dystansu, podzielony przez czas. Możemy ją wyrazić w watach, a 1 wat oznacza pracę wykonaną w ciągu 1 sekundy, przy której wydatek energetyczny wyniósł 1 dżul.

Dla uproszczenia możemy powiedzieć, że siłę mnożymy przez prędkość, która jest stosunkiem pokonanego dystansu i czasu. Z prędkością nie ma problemu, gorzej z pomiarem siły. Technologie się różnią, ale najczęściej siła jest mierzona przez czujniki tensometryczne. Te zaś określają odkształcenie i obliczają naprężenie, bazując na związku fizycznym.

Historia pomiarów mocy sięga końca lat 80. Pierwsze modele wypuściła na rynek niemiecka firma Schoberer Rad Messtechnik (SRM). Na początku korzystały z nich jedynie laboratoria i wyższe uczelnie. Miały one kosmiczne ceny. Jednak – podobnie jak cała elektronika – z biegiem czasu stały się znacznie tańsze.

Pomiar mocy - co to jest?

Mierniki mocy bez wątpienia zrewolucjonizowały trening kolarski. Przede wszystkim na podstawie informacji przez nie uzyskanych można określić wydolność rowerzysty podczas zawodów. To znacznie więcej niż trening na podstawie tętna. Do jego przeprowadzenia niezbędny jest pulsometr, który opracował w 1977 roku profesor elektroniki Seppo Säynäjäkangas. Naukowiec założył firmę Polar, która w 1983 roku opracowała pulsometr bezprzewodowy. W 1984 roku włoski kolarz Francesco Moser pobił rekord w jeździe godzinnej. Podczas przygotowań opierał swój trening na odczycie pulsu za pomocą pulsometru.

Trening z pomiarem mocy - jak go przeprowadzić?

Na początku trzeba wyjaśnić, że powszechnie stosowany trening „na tętnie” (z pulsometrem) ma swoje wady. Przede wszystkim wskazanie tętna może różnić się w zależności od dnia. Zależy od wielu czynników, dlatego trudno tylko na nim bazować. Przez to trening jest mniej efektywny.

I tu wchodzi moc. Za pomocą miernika można ją precyzyjnie określić. Nie liczy się nasze samopoczucie, tylko odczyt cyferek, na który wpływ ma jedynie siła, z jaką pedałujemy. Jeśli na przykład plan zakłada, że mamy zrobić 10 minut w przedziale 150-170 W, to tak dokładnie możemy zrobić.

Idea treningu z miernikiem zasadniczo nie odbiega od treningu z pulsometrem. Także mamy zdefiniowane strefy, które są zależne od naszej maksymalnej mocy. Główną różnicą jest to, że pomiar mocy reaguje od razu na „depnięcie” na pedały. Z tętnem jest inaczej – zmiany są widziane po czasie, a czasami kilka sekund robi różnicę.

Trening z pomiarem mocy pozwala wejść w strefę w każdej chwili. Gdy robimy to jedynie z pulsometrem, nie zawsze jest to takie proste.

To są jedynie podstawowe informacje, dotyczące treningu z pomiarem mocy. To bardzo trudne zagadnienie, którego pełne wyjaśnienie wymagałoby napisanie grubej książki.

Pomiar mocy – jakie urządzenia są najlepsze?

Mierniki mocy można podzielić na trzy główne rodzaje:

Co ciekawe, istnieją też inne rozwiązania. AroFly to rowerowy miernik mocy… w wentylu rowerowym. Dane przesyłane są za pomocą protokołu Bluetooth. Informacje można odczytać na telefonie komórkowym lub dedykowanym liczniku. Reszta jest jak w tradycyjnym mierniku, tyle że dokładność nieco mniejsza.

Znaczna część rozwiązań ogranicza się do wyżej wymienionej trójki. Przykładem miernika w piaście jest PowerTap G3. Komunikuje się on z komputerami za pośrednictwem protokołu ANT+. Niewątpliwą zaletą piasty jest bardzo dokładny pomiar – plus/minus 1,5%. Pomiar zasilany jest baterią CR2032, która wystarcza na 200 godzin pracy. Wadą miernika mocy PowerTap jest masa piasty. 325 g to całkiem sporo zważywszy na to, jakie znaczenie mają koła. Poza tym koło możemy przekładać między rowerami, ale jedynie takimi, które są ze sobą w pełni kompatybilne (ten sam typ, rozmiar koła, ta sama liczba zębów w kasecie).

Pomiar Stages Power L reprezentuje grupę mierników „korbowych”. Jest on dedykowany do mechanizmu korbowego Shimano XT, choć działa także z innymi, wykonanymi w technologii Hollowtech II MTB. Wyjątkiem jest XTR, który posiada inny rozstaw. Producent oferuje także wersje szosowe. Montaż Stages jest bardzo prosty. Zdejmuje się lewe ramię korby, a w jej miejsce przykręca miernik. Musimy pamiętać o tym, by dobrać odpowiednią długość mechanizmu.

Stages Power L

Co ciekawe, Stages Power L gwarantuje też pomiar kadencji. Sporą zaletą miernika jest bardzo duża dokładność – plus/minus 2%. Czujnik łączy się z komputerem lub telefonem za pomocą protokołów ANT+ i Bluetooth. Później dane można analizować w różnych aplikacjach – Stravie, Garmin Connect czy Training Peaks. Pewną wadą czujnika jest to, że mierzy on moc jedynie z lewej nogi.

Favero Assioma Duo to z kolei pedały z pomiarem mocy. Odczyt pochodzi z dwóch nóg (w przeciwieństwie do wersji Uno). Urządzenie wyposażono także w pomiar kadencji. Sygnał przekazywany jest za pomocą ANT+ i Bluetooth – można więc korzystać z wielu komputerów rowerowych.

 Favero Assioma Duo

Zaletami Favero Assioma Duo są: duża dokładność (+/- 2%) i możliwość przekładania między rowerami. Pod warunkiem, że korzystamy z modeli szosowych… Wadą jest to, że pedały są kompatybilne jedynie z blokami LOOK Keo i Favero. Pomiar mocy ładowany jest za pomocą ładowarki bez konieczności zdejmowania z roweru. Na jednym „zastrzyku” energii pedały działają ok. 50 godzin.